wtorek, 15 grudnia 2015

Rozdział 6 - "A już myślałem, że się do mnie poprzytulasz."

Przypomniały mi się słowa Wojtka na dzisiejszym treningu i łzy zaczęły spływać po moich policzkach... Leżałam tak sobie i leżałam. Nagle zaczął dzwonić dzwonek do drzwi.
- Lukas! Otwórz! - krzyknęłam.
- Okej. - powiedział i poszedł otworzyć. Moim oczom ukazał się Alexis z różą i dwiema ogromnymi czekoladami Milka Oreo. Lukas mu powiedział jaką czekoladę lubię. Od razu się podniosłam.
- To dla Ciebie piękna. - powiedział z uśmiechem.
- Dziękuje, ale te komplementy powinieneś prawić swojej nowej dziewczynie, a nie mi. - odpowiedziałam mu, a ten wraz z Lukasem spojrzeli na mnie z niedowierzaniem.
- Co? Jakiej dziewczynie? - zapytał Sanchez.
- Przecież wiem co słyszałam.. - powiedziałam smutnym głosem.
- Kiedy? - dalej nie wiedział o co chodzi. - Kto tak powiedział?
- A czy to ważne? - wstałam z kanapy i poszłam po picie do kuchni. Po chwili wróciłam i usiadłam przed telewizorem, otworzyłam czekoladę i zaczęłam sobie jeść.
- Ważne. - powiedział patrząc na mnie.
- Zaraz wracam. - powiedział Poldi i wyszedł.
- Wojtek do Ciebie na treningu. Myślisz, że tego nie słyszałam? - opowiedziałam mu.
- Aaa wtedy.. - przypomniał sobie. - Specjalnie tak powiedział, bo podobno mu się podobasz i zazdrości tego, że jesteśmy ze sobą blisko. - wytłumaczył.
- Yhym.. - prawie wyplułam czekoladę.
- Na prawdę nikogo nie mam. Przecież nie zachowywałbym się tak gdybym miał dziewczynę. - zaczął dalej tłumaczyć.
- No spoko. - powiedziałam cicho.
- Ooo widzę, że masz koszulkę Barcelony i to z 9. - uśmiechnął się szeroko. - To był mój numer. - dodał.
- Wujek mi kiedyś przywiózł. - zaczerwieniłam się.
- Pasuje Ci. - skomplementował mnie.
- Dzięki. - odpowiedziałam. - Ale mnie boli noga.. - zaczęłam narzekać.
- Pokaż, zobaczę czy nie jest spuchnięta.. - obejrzał ją dokładnie.
- I co? - spytałam.
- Nic Ci na szczęście nie jest. To tylko stłuczenie. - odetchnął z ulgą.
- Uff.. - lekko się uśmiechnęłam.
- To wszystko moja wina, przepraszam.. - zaczął się obwiniać i dał mi buziaka w policzek.
- Sama się do tego doprowadziłam. Chciałam się popisać to mam.. - przytuliłam Go do siebie.
- Tak w ogóle to świetnie dziś udawałaś. - zmienił temat.
- Dzięki, ale spojrzała na mnie takim wzrokiem, że zaczynam się bać. - zaśmiałam się.
- Nie masz czego. - położyłam głowę na Jego kolanach, a on położył swoją rękę na moim biodrze i przeszedł mnie wzdłuż kręgosłupa dość przyjemny dreszcz. Lekko się uśmiechnęłam i Alexis położył na stoliku swojego iPhona.
- Mogę? - spytałam.
- Jasne. - uśmiechnął się i wzięłam telefon do ręki. Tapetę miał taką systemową, myślałam, że co innego sobie ustawi. Odblokowałam go i weszłam w aparat. Przełączyłam na przednią kamerkę i zaczęłam robić sobie z nim zdjęcia. Podniosłam się i były jeszcze ładniejsze. - Dodałbym je na instagram. - powiedział.
- Nie dodawaj na razie. Nie chce nie mieć życia.. - powiedziałam.
- No dobra. - odparł.
- Masz jakiś edytor? - spytałam.
- Mam. - zabrał telefon i szukał tego edytora. - Proszę. - podał mi go.
- Dzięki. - uśmiechnęłam się i zaczęłam dodawać efekt do jednego ze zdjęć. - Jest świetne! - krzyknęłam.
- Noo.. - zaczął się śmiać.
- Wyśle je sobie. - oznajmiłam.
- Okej. - uśmiechnął się. Wzięłam swój telefon i ustawiłam sobie to zdjęcie na tapetę. - O nie. Zmieniłaś tapetę. - powiedział.
- Ale Ty i tak na Niej jesteś. - uśmiechnęłam się do Niego. - Teraz ja Tobie zmienię. - zaczęłam się śmiać.
- Niech Ci będzie. - uśmiechnął się. - Może coś obejrzymy? - zaproponował.
- Ja mogę oglądać wszystko, aby nie horrory. - podniosłam się i popatrzyłam na Niego.
- A już myślałem, że się do mnie poprzytulasz. - udawał, że jest smutny.
- Wystarczy, że powiesz "przytul mnie" to Cię przytulę. - zaśmiałam się. - Ja uwielbiam się przytulać. - dodałam.
- No to chodź tutaj. - wyciągnął do mnie ręce. Trochę za wcześnie na takie przytulanki, ale nie chcę mu robić przykrości. Przysunęłam się i wtuliłam się w Jego umięśniony tors.
- Ale mi teraz ciepło. - zaczęłam się śmiać. - A opowiedziałbyś mi coś o sobie? Bo ja już pozapominałam różnych szczegółów. - spytałam.
- Jutro, dobrze? - zapytał o zgodę.
- Niech Ci będzie. - powiedziałam. Był taki tajemniczy.. Nagle zaczął dzwonić mój telefon. Wyplątałam się z Jego uścisku i zabrałam telefon ze stolika. Nie miałam zapisanego tego numeru w kontaktach. Dziwne.
- Słucham. - odebrałam.
- Cześć, Klaudia. To ja Darek. Ja Cię przepraszam. Przemyślałem sobie to wszystko. Nie chciałem, żeby to się tak potoczyło. - zaczął, a mi łzy spływały po policzkach.
- Powiedziałam Ci już wcześniej coś na ten temat. Między nami wszystko skończone. Nie dociera to do Ciebie? - warknęłam wręcz do telefonu.
- Ja chcę Cię odzyskać. Daj mi jeszcze jedną szansę. - błagał mnie o wybaczenie.
- Nie i nie dzwoń do mnie więcej. Nara. - powiedziałam i się rozłączyłam. Rzuciłam telefon gdzieś na kanapę i wybuchłam płaczem.
- Klaudia, co się stało? - zapytał zdezorientowany Alexis.
- Nieważne, nie chcę o tym rozmawiać. - powiedziałam zachodząc się płaczem.
- Ej nie płacz. Wszystko będzie dobrze.. - zaczął mnie pocieszać i głaskać opuszkami palców po policzku.
- Z tego już nic nie będzie. - przytuliłam się do Niego i szlochałam.
- Powiesz mi co się stało? - zapytał z nadzieją, że mu opowiem.
- Nie dzisiaj. Przepraszam. - powiedziałam.
- Chodź bliżej. - przyciągnął mnie do siebie, tak, że siedziałam na Jego kolanach. - Ej Misia uśmiechnij się. - spojrzał na mnie i otarł mi łzy. - Chodzi o jakiegoś chłopaka, tak? - zapytał.
- Chodziło.. - wydukałam.
- Porozmawiamy o tym jutro. - stwierdził stanowczo.
- Ta.. - prychnęłam i położyłam głowę na Jego ramieniu.
- Nie było mnie chwilę, a tutaj się już takie rzeczy wyprawiają? - zaczął śmiać się Lukas.
- A jakie rzeczy? - wszedł za Nim Santi. - Woow Sanchez, jaki Alvaro. - zaczął się śmiać.
- I co powie Poldi, jesteś taka zapłakana.. - szepnął mi do ucha zmartwiony Chilijczyk.
- Nie przemyślałam tego.. - powiedziałam głośno. Podniosłam się i skierowałam do kuchni.
- Klaudyna! Pozwól tutaj na chwilę.. - powiedział Lukas. Chyba się skapnął, że coś jest nie tak.
- Za chwilę, pójdę po picie. - wytłumaczyłam.
- Picie zaczeka. Odwróć się w moją stronę. - odparł.
- O shit.. - szepnęłam sobie pod nosem i go zlekceważyłam.
- Nie wkurwiaj mnie i nie zachowuj się jak dziecko. - na prawdę się zdenerwował. - Chodź tutaj bo jak nie to zadzwonię do matki. Zobaczysz. - zagroził mi. Oparłam się o zlew i umyłam swoją twarz, żeby nie było widać tak bardzo, że płakałam. Wytarłam się ręcznikiem i wydaje mi się, że wyglądałam o wiele lepiej. Westchnęłam i wróciłam do salonu.
- Skoro Cię wkurwiam to odeślij mnie do Polski. - odgryzłam mu się.
- Robi się tutaj gorąco. Nie chcę w tym uczestniczyć. Lece. Do jutra, narazie. - stwierdził Santi i sobie poszedł.
- Ja chyba też sobie już pójdę. - wstał Alexis.
- Zostań, bo mam sprawę do Ciebie. - powiedział do Niego Poldi.
- To ja idę się pakować i szukać najtańszego biletu do Polski. - stwierdziłam i chciałam już iść na górę.
- Zaczekaj. Nie chcę, żebyś wyjeżdżała... Po prostu zdenerwowałem się, że mnie nie słuchasz.. - wytłumaczył się.
- Okej. - wróciłam do salonu i usiadłam na kanapie. Znowu dzwonił mój telefon. Spojrzałam na ekran. Znowu on. Odrzuciłam połączenie.
- Dlaczego nie odbierasz? - zapytał Lukas.
- Bo nie.. - odpowiedziałam.
- Klaudia.. - szepnął mi Alexis.
- Mam takie pytanie. - usiadł na fotelu na przeciwko nas mój wujaszek. - Dlaczego siedziałaś u Niego na kolanach? - zadał pytanie. Spuściłam głowę i nic nie odpowiadałam.
- Płakała, chciałem ją jakoś pocieszyć, przytulić. - powiedział po dłuższej chwili Chilijczyk.
- Dlaczego płakała? - spytał zdziwiony.
- Nie chciała mi powiedzieć. - stwierdził. Znowu zaczął dzwonić mój telefon. Ponownie odrzuciłam.
- Weź w końcu odbierz. - widać, że Lukasa to dekoncentrowało.
- Nie będę od Niego odbierać. - powiedziałam.
- Od Niego, czyli kogo? - zapytał.
- Boże.. - westchnęłam. - Po co Ci to wiedzieć? - nie chciałam mu zbytnio mówić, bo On go dobrze zna..
- Powiedz mi proszę, to Ci pomogę. - spojrzał na mnie.
- Jeny.. od Darka. - odpowiedziałam mu ze złością.
- Tego Darka? - chciał się upewnić.
- Tak, tego. - powiedziałam kładąc głowę na ramieniu Alexisa.
- Teraz sobie o Tobie przypomniał? On jest śmieszny. - wyśmiał go Lukas.
- A kto to? - zapytał Alexis obejmując mnie.
- Mój, jakby to powiedzieć.. Były chłopak. - odpowiedziałam mu.
- Okej. - odparł i spojrzał na Poldiego. - Może pójdziesz się położyć? Jesteś blada. Zaprowadzę Cię. - uśmiechnął się lekko do mnie. Wstałam i poszłam na górę, a On za mną. Weszłam do pokoju i położyłam się na łóżku. Alexis wziął koc i mnie nim okrył.
- Dobranoc Piękna. Śpij dobrze, do jutra. - ucałował mnie w czoło.
- Do jutra. - odpowiedziałam mu i wyszedł. To było bardzo miłe z Jego strony. Poleżałam tak dłuższą chwilę, zaczęłam robić się coraz bardziej senna i zasnęłam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz