wtorek, 22 grudnia 2015

Rodział 10 - "I wiem, że ja też jestem ważny dla Ciebie."

Obudził mnie stojący nade mną Poldi.
- Co Ty chcesz człowieku? - przetarłam oczy.
- Klaudyna. - usiadł na łóżku. - Nie jedziemy dzisiaj na trening. Nie chce mi się. - rozwalił mi się na nim.
- W sumie mi też się nie chce. Tylko co powiesz Wengerowi? - zapytałam.
- Że źle się czułaś. Oj coś się wymyśli. - odpowiedział.
- Niech Ci będzie. - powiedziałam i poszłam dalej spać.
[Alexis]
Spóźniłem się na trening, bo zaspałem. Wbiegłem szybko na boisko, ale nie widziałem ani Klaudii, ani Lukasa. Co z nimi? Przywitałem się z chłopakami i jak to często bywa ćwiczyłem w parze z Jackiem.
- Ej stary gdzie jest Klaudia i Poldi? - zapytałem.
- Właśnie nie wiem. Ale Klaudia coś mi wczoraj wspominała o tym, że obawia się tego, że jej mamie nie spodoba się pomysł pozostania tutaj i wróci do Polski. - odpowiedział mi.
- Ty chyba sobie ze mnie żartujesz?! - uniosłem się.
- Nie żartuje. Ale mówiłem jej że jej nigdzie nie puszczę, a Ty w szczególności. - oznajmił mi.
- Wiesz jak Ona mi się podoba? - odparłem ze smutkiem. - Jest najlepsza na świecie. - dodałem.
- Widać to. Ty też dla Niej wiele znaczysz. - powiedział.
- Tak myślisz? - chciałem się upewnić.
- Przecież Ona od zawsze za Tobą. - zaśmiał się i trener zarządził żebyśmy zagrali mecz. Przez cały trening próbowałem nie myśleć o tym wszystkim. Ale niestety nic mi nie wychodziło. Tak bardzo nie chciałem tutaj być. Kiedy trening się skończył zszedłem pierwszy do szatni. Wziąłem prysznic i szybko wyszedłem z ośrodka. Wrzuciłem moją torbę treningową na tylne siedzenie i odjechałem do domu Podolskiego. Pędziłem jak nigdy dotąd. Bałem się, że rodzice zabiorą ją już przed świętami. Gdyby stała policja chyba już nie miałbym prawa jazdy. Najszybciej jak tylko mogłem zaparkowałem pod domem mojego najlepszego kumpla i udałem się do drzwi. Zadzwoniłem dzwonkiem i po chwili mi otworzył.
- Jest Klaudia? - spytałem od razu.
- Myślałem, że wpadłeś do mnie. - zaśmiał się.
- Mam jej coś ważnego do powiedzenia. - powiedziałem.
- Jest na górze u siebie. Chyba ogląda jakiś film. - powiedział i szybko tam poszedłem. Dobijałem się chyba do drzwi jej pokoju jak głupi.
[Klaudia]
Oglądałam sobie właśnie "Dlaczego ja?" na ipla. Usłyszałam jak ktoś dobija się do mojego pokoju. Kto to mógłby być. Przecież na pewno nie Lukas. On zawsze wchodzi bez pytania. Wstałam z łóżka i poszłam otworzyć.
- Kto.. - nie dokończyłam, ponieważ Alexis wbił się w moje wargi, zamykając od razu drzwi. Przyparł mnie do ściany i całował moje usta z namiętnością. Tym pocałunkiem chciał chyba coś wyrazić. Tylko, że ja nie wiem o co kompletnie chodzi. Kiedy oderwał się ode mnie spojrzał mi głęboko w oczy. Popatrzyłam na Niego zdezorientowana. Co on do cholery odwala?
- Nie wracaj do Polski. Proszę.. - powiedział bez tchu.
- Co? Nigdzie nie zamierzam wracać. - o co mu do cholery chodziło? - Dlaczego mnie pocałowałeś? - spytałam.
- Stwierdziłem, że jeśli wyjedziesz to muszę Cię pocałować. I zrobić to jak najszybciej. Chciałem Ci pokazać jak bardzo jesteś dla mnie ważna. - przytulił mnie. - I wiem, że ja też jestem ważny dla Ciebie. - dodał.
- Jesteś i to bardzo. Ale czegoś nie rozumiem. - powiedziałam siadając na łóżku. - Skąd Ty to wiesz, że ja w ogóle mam zamiar wracać do Polski? - spytałam kiedy usiadł koło mnie.
- Jack mi powiedział, że obawiasz się tego, że mama będzie Ci kazała wracać. - odpowiedział spuszczając głowę.
- Co za debil. - skwitowałam. - Ale całujesz całkiem nieźle. - zaśmiałam się przytulając go do siebie.
- Ty też jesteś niezła. - powiedział z cwaniackim uśmieszkiem. - Wiesz co, moja rodzina przyjeżdża tutaj na święta. - odparł.
- Ojej jak super! - uśmiechnęłam się.
- Chciałbym, abyś poznała moją mamę. - oznajmił.
- Okej, ja ją z chęcią poznam. - odparłam. - Coraz więcej niespodzianek. - zaśmiałam się.
- Pewnie. - uśmiechnął się lekko.
- Chodźmy na dół. - złapałam go za rękę i zeszliśmy na dół.
- Teraz możemy pogadać. - powiedział do mojego wujka.
- Mówił coś Wenger? - spytał od razu.
- Nie. - uśmiechnął się. - A czemu was nie było?
- Bo nam się nie chciało. - widziałam, że Poldi chciał już coś wymyślać. - Dobra ja idę dalej oglądać. Pewnie już nie zejdę. Pa. - pożegnałam się z Alexisem zabierając przy tym dwie paczki chipsów.
- Pa. - pożegnał się i wróciłam do swojego pokoju. Obejrzałam jeszcze kilka odcinków, zjadłam moją "kolację" i zasnęłam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz