Poczułam, że coś liże mnie po twarzy. Strasznie się przestraszyłam. Otworzyłam oczy, a przy łóżku siedział sobie ucieszony Atom. Udało mu się mnie obudzić. Spojrzałam na zegarek. Była 5;30.
- Atom, serio? - zaczęłam do Niego gadać. Ten spojrzał na mnie błagalnym wzrokiem. - Siedź tu. - nakazałam i wyszłam do łazienki. Ja już całkiem zgłupiałam. Gadam sobie do psa. Po kilku minutach wróciłam do pokoju założyłam kapcie i zeszłam z Atomem na dół. Jest 5;30 więc nikt nie będzie zwracał na mnie uwagi. Przypięłam smycz do Jego obroży i wyszłam w piżamie się przejść. Chodziłam sobie po mojej dzielnicy i nagle natknęło mnie, żeby przy okazji jak będę wracać do domu zaprowadzić Atoma do Jego właściciela. Ciekawe czy śpi. Może Humber go obudził. Przeszłam się do końca uliczki i zajęło mi to bardzo mało czasu. " A złożę mu niezapowiedzianą wizytę. Co mi tam. " pomyślałam sobie i ruszyłam ze słodkim golden retriverem w stronę willi Alexisa. Otworzyłam bramkę i weszłam na podwórko. Zadzwoniłam jeden raz, potem drugi.. Nikt nie wychodził. Dotknęłam klamki i z przyzwyczajenia pociągnęłam ją w dół i drzwi się otworzyły. Co za głupek nie zamknął drzwi. Weszłam wraz z Atomem po cichutku na górę i zapamiętałam gdzie znajduje się Jego sypialnia. Stanęłam pod drzwiami i zastanawiałam się czy wejść do niej czy nie. Stałam tak chyba dłuższą chwilę, ale Atom zaczął drapać w drzwi. Otworzyłam drzwi po cichutku i wow. Ta sypialnia była śliczna. Ogromne łóżko, tuż koło drzwi komoda i wejście do jakiegoś pomieszczenia, a na przeciwko łóżka ogromny telewizor. Na ścianach widniała czarno biała tapeta. W dodatku w sypialni były bardzo ogromne, szklane drzwi prowadzące na ogromny balkon.
- Ooo kogo ja tutaj widzę. - usłyszałam głos Alexisa. - Chyba dalej śnię. - dodał. Odwróciłam się do Niego, a ten podniósł się z łóżka. Był tylko w bokserkach. Miał takie potargane włosy. Słodko w nich wyglądał.
- Przy... przyprowadziłam Atoma. - wydukałam.
- To ja idę wyprowadzić Humbera w takim razie. - oznajmił. - tylko pójdę się ubrać. Usiądź sobie, albo się połóż jak wolisz. - wskazał na łóżko.
- Okej. - powiedziałam i usiadłam. Jej, było takie wygodne, że aż musiałam skorzystać z tej okazji i się położyć. Pościel tak ślicznie pachniała, że zrobiłam się senna.. Zamknęłam oczy i odpłynęłam..
[Alexis]
- Okej. - powiedziała i usiadła sobie, a ja wszedłem go garderoby. Zastanawiałem się w co się ubrać, bo w sumie i tak będę jechać na trening to przy okazji odwiozę Klaudię do domu i Poldi po wczorajszym będzie chciał ze mną jechać. Założyłem czarne spodnie i granatowy sweter. Włożyłem jeszcze skarpety i buty. Nie było mnie dłuższą chwilę. Wróciłem do sypialni, a Klaudia zasnęła na moim łóżku. Przykryłem ją kocykiem i wraz z psami wyszedłem na dwór. W sumie nie chciało mi się wychodzić z nimi na spacer więc wypuściłem je do ogrodu. Nie miałem ochoty na jedzenie.. Nasypałem karmy moim pieskom i poszedłem sprzątać dom. Położyłbym się jeszcze spać, ale nie chce żeby sobie coś o mnie pomyślała.. Posprzątałem szybko dom, ale i tak zajęło mi to ponad dwie godziny. Za półtorej godziny trening, trzeba się spakować. Wziąłem moją torbę treningową i udałem się do sypialni. Wczoraj w komodzie schowałem dresy i bluzę. Wszedłem do sypialni, a Klaudia dalej spała. Była taka słodka. Ukucnąłem przy szafce i wyciągnąłem mój strój, ale wraz ze strojem wypadła butelka wina. Musiałem zostawić ją, jak się ostatnio schlałem. Rozległ się huk w końcu to szklana butelka. Na szczęście się nie zbiła. Klaudia już nie spała, tylko przyglądała się co robię.
- Przepraszam, że Cię obudziłem. - usiadłem na łóżku.
[Klaudia]
Nagle rozległ się huk. Przebudziłam się i zorientowałam, że śpię w łóżku Alexisa. Rozejrzałam się po pokoju i tuż koło komody zauważyłam Alexisa, który klął coś pod nosem. Spojrzał na mnie i usiadł na łóżku.
- Przepraszam, że Cię obudziłem. - powiedział patrząc na mnie.
- Nic nie szkodzi. - odparłam. - To ja przepraszam, że zasnęłam. - dodałam.
- Spoko, spoko. - zaśmiał się. - Ale śliczna jesteś jak śpisz. - skomplementował mnie.
- Dzięki. - zaczerwieniłam się.
- Oj nie czerwień się tak. - zaczął się śmiać. - Chodź zjesz śniadanie i pojedziemy do Ciebie, bo pewnie Lukas.. - nie dokończył, bo zadzwonił Jego telefon. - Siema stary... Luz, nie ma sprawy.. To do zobaczenia za 20 minut. - rozłączył się.
- Kto to? - wypaliłam bez zastanowienia.
- Lukas. Chciał, żebym zabrał go na trening. - odpowiedział mi.
- Nie pytał nic o mnie? - spytałam.
- Nie. - odpowiedział.
- Uff.. nie będę mieć przypału. - westchnęłam z ulgą.
- Dobra, chodź na śniadanie i jedziemy. - oznajmił i wstałam z łóżka zarzucając na siebie koc. Zeszłam do kuchni i usiadłam na krześle przy ogromnym stole. - Co byś chciała zjeść? - zapytał.
- Tosta. - opowiedziałam.
- Już się robi. - zaśmiał się i podał mi dwa tosty.
- Dzięki. - zjadłam ze smakiem. Alexis poszedł po torbę, wyszliśmy do samochodu i odjechaliśmy do mnie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz