poniedziałek, 30 listopada 2015

💖Rozdział 1 - " A co? Masz tam swoje nagie zdjęcia? "💖

Dzisiaj jest ten dzień! Za niecałą godzinę mam samolot. Szybko mama zawiozła mnie na lotnisko.
- Pamiętaj, że masz do mnie zadzwonić, jak wylądujesz, bo będę się martwić. Tata i siostra również. Kazali Ci przekazać, że chyba razem ze mną tam wpadną. - oznajmiła i przytulała się do mnie.
- Ojej jak super! - odwzajemniłam jej uścisk.
- Masz zadzwonić. - powtórzyła. - Będę tęsknić. - dodała.
- Dobrze zadzwonię. Też będę tęsknić. - powiedziałam i poszłam zdać bagaż. Następnie czekało mnie najgorsze.. Odprawa i lot. Spokojnie przeszłam przez odprawę i młoda kobieta zaprowadziła mnie do samolotu. Weszłam do Niego i zajęłam miejsce przy oknie. Oczywiście jakby inaczej, połączyłam się z Wi-fi w samolocie. Weszłam na Snapchata i pooglądałam My story moich znajomych.
- Proszę zapiąć pasy. Za chwilę samolot startuje. - powiedziała stewardessa. Wykonałam to polecenie i założyłam specjalne słuchawki, żeby nie zatkało mi uszu. - Uwaga startujemy. - oznajmiła. I samolot wystartował. Oczywiście słuchawki nic nie dały i tak zatkało mi uszy. Zrobiłam zdjęcie na snapa z dopiskiem "Bye, bye Poland" i wstawiłam na My story. Włożyłam sobie słuchawki w uszy i zasnęłam..
                        ***
Obudziłam się 5 godzin później, przy lądowaniu. Była godzina 14;00.. Wysiadłam z samolotu i poszłam odebrać bagaż. I tak też zrobiłam. Z wielką walizką przeszłam całe lotnisko, aż do wyjścia. Miał na mnie czekać Lukas więc, byłam spokojna o to jak wrócę z tego lotniska. Wyszłam przed budynek lotniska i na parkingu stał oparty o maskę samochodu Lukas. Podeszłam z walizką do Niego i się przywitałam.
- Cześć Lukas. - przytuliłam go mocno i dałam buziaka w policzek.
- Cześć, cześć Misia. - odwzajemnił mój uścisk.
- Wsiadaj. - wskazał na samochód i tak też zrobiłam. - Wiesz co, mam dla Ciebie dobrą wiadomość. - zaczął klaskać kiedy zajął miejsce kierowcy.
- Jaką? - zapytałam zaciekawiona.
- A więc, Alexis Sanchez w Arsenalu! - wrzasnął w samochodzie.
- Wiem.. - powiedziałam ciszej.
- Ogólnie, to mogę Cię zabrać na trening jutro i poznasz chłopaków. - powiedział z uśmiechem.
- Okej. - powiedziałam z entuzjazmem i resztę drogi przegadaliśmy o Polsce.
Po około godzinie dojechaliśmy do domu. Lukas zabrał moje bagaże i weszliśmy do domu.
- Był mniejszy jak go pamiętam. - zaśmiałam się.
- Wiesz, wiele się zmieniło od tamtego czasu. - odpowiedział mi. - Chodź pokażę Ci pokój. - zaprowadził mnie na górę.
- Jest śliczny! - krzyknęłam i rzuciłam się mu na szyję. Stało w nim wielkie łóżko i ogromna szafa. Ściany były błękitne. Nawet był balkon.
- Rozpakuj swoje rzeczy i przyjdź na dół. - powiedział i zszedł, a ja zajęłam się rozpakowywaniem moich rzeczy.
[ALEXIS]
Poldi do mnie zadzwonił, żebym wpadł. Więc, co będę siedział w domu, jak mogę się z nim pośmiać. Więc do Niego poszedłem. Mieszkałem kilka domów za nim, więc zajęło mi to dość mało czasu. Zadzwoniłem dzwonkiem i otworzył.
- Siema stary. - przywitał się ze mną.
- Siema. - odpowiedziałem mu.
- Wchodź i usiądź sobie. - wskazał na kanapę. I tak też zrobiłem. - Wiesz co, słuchaj. - powiedział.
- No słucham Cię. - odparłem.
- A więc, mam gościa u siebie w domu. Kiedyś miała bzika na Twoim punkcie, ale chyba już jej przeszło. - zaśmiał się.
- Hah, no spoko, spoko. - odpowiedziałem.
- Zaraz wracam. - powiedział i wyszedł gdzieś. Od dwóch tygodni jestem w Londynie i najbardziej zgrałem się z Lukasem. W dodatku dziewczyna mnie zdradziła. Ten wyjazd był jednym wielkim niewypałem.. A mówił o tym swoim gościu. Ciekawe jak Ona wygląda. Zacząłem tak rozmyślać. Ale zastanawiał mnie jeden fakt. Gdzie jest Lukas? Chciało mi się pić, więc wstałem z kanapy i poszedłem do kuchni. Na blacie nie było żadnego napoju, więc zajrzałem do lodówki. Znajdowała się w Niej puszka coca - coli. Skoro nie ma nic innego, to wypiję to. Usiadłem przy barku i piłem sobie colę. Nagle do pomieszczenia, weszła wysoka i młoda krótkowłosa dziewczyna o blond końcówkach. Na górze natomiast miała brązowe włosy. Nie wiem jak nazywa się ta fryzura. Nawet nie zauważyła, że tutaj siedzę.
- Ty chamie wypiłeś mi colę! - chyba myślała, że to Poldi.
- Przepraszam. - powiedziałem i odwróciła się. Była bardzo ładna.
[Klaudia]
Skończyłam rozpakowywanie moich rzeczy do szafy. Kompletnie się tam urządziłam i zachciało mi się pić. Przypomniało mi się, że w lodówce zostawiłam puszkę mojej coli. Pośpiesznie zeszłam i udałam się do kuchni. Pierwsze co zrobiłam to zajrzałam do lodówki. Oczywiście mojej coli nigdzie nie było. Pewnie Poldi mi wypił. Jestem tutaj raptem może z dwie godziny, a On już robi mi na złość.
- Ty chamie wypiłeś mi colę! - wrzasnęłam. Byłam na Niego wściekła, bo tych Jego głupich napoi pić nie będę.
- Przepraszam. - powiedział dość znajomy, a nawet bardzo znajomy głos. Zaraz, zaraz. Ja go kojarzę. Momentalnie się odwróciłam i zamarłam. To był ON. Myślałam, że zaraz zemdleję. Nogi już miałam jak z waty. Oparłam się o lodówkę i nie mogłam w to uwierzyć. Myślałam, że to jakiś sen.
- To Ty. - nie mogłam nic innego powiedzieć.
- No ja. We własnej osobie. - zaśmiał się. - Przepraszam, że wziąłem bez pozwolenia Twoją colę. Myślałem, ze to Poldiego. - dodał.
- Nic nie szkodzi. Napiję się czegoś innego. - powiedziałam.
- Może usiądź sobie, bo jesteś strasznie blada. - odparł i złapał mnie za ramię prowadząc na krzesło. - Dam Ci jakiejś wody. - dodał i nalał mi do szklanki, a potem podał.
- Dziękuje. - wydusiłam.
- Alexis jestem. - podał mi dłoń z uśmiechem.
- A ja Klaudia. - uścisnęłam Jego dłoń.
- Miło mi Cię poznać Kludia. - jeszcze szerzej się uśmiechnął.
- Klaudia. - zaśmiałam się.
- Klandia. - powiedział. Nie umie wymówić mojego imienia. Zaczęłam się śmiać.
- Gdzie jest Łukasz? - zapytałam, kiedy się ogarnęłam.
- Kto? - ach no tak Lukas, a nie Łukasz.
- Lukas. - poprawiłam się.
- Nie wiem, powiedział, że zaraz wraca i do tej pory nie wrócił. - odpowiedział mi.
- Kurde. Ja za chwilę wracam. Idę po telefon. - oznajmiłam i wyszłam. Ledwo co weszłam po schodach, ale weszłam. Nie mogłam w to uwierzyć. Alexis Sanchez u mnie w domu. No w sumie nie u mnie, ale i tak to teraz po części mój dom. Zabrałam telefon i zeszłam na dół. Alexis siedział dalej przy barku i przeglądał coś w telefonie. - Już jestem. - oznajmiłam i pomachałam. Jaka ja jestem głupia. Po co ja to zrobiłam?
- Dobra. - uśmiechnął się.
- Chodźmy do salonu, bo nie chce mi się na tych krzesłach siedzieć. - powiedziałam i udaliśmy się do salonu. Usiadłam na wielkim narożniku i położyłam swoje dość długie nogi na dłuższej części narożnika. Alexis popatrzył na mnie i nie wiedział gdzie usiąść. - Siadaj, przecież nie będziesz tak stał. - zaśmiałam się. Ten posłuchał mnie i usiadł tak jakby za mną.
- Jak już trzymasz w ręce ten telefon to zadzwoń do Niego. - powiedział.
- Ach tak. - odblokowałam telefon i kompletnie zapomniałam, że na ekranie głównym miałam Alexisa i to bez koszulki praktycznie w samych bokserkach. Ale wtopa. Było mi trochę głupio.. Chwilę popatrzyłam się na to zdjęcie i nie wiedziałam co zrobić. Dało się zauważyć, że on też się na nie patrzy.
- Ale masz fajną tapetę. - zaśmiał się, a ja zrobiłam się czerwona jak burak. Tak się zawstydziłam jak nigdy. W pewnym momencie zabrał mi telefon i przyglądał się temu zdjęciu. - Ale ja tutaj miałem lekko wyrobiony kaloryfer. Nie to co teraz. Chcesz zobaczyć? - zwrócił się do mnie.
- Wolę nie, bo jeszcze tu zejdę na zawał. - powiedziałam kompletnie zawstydzona. Włączył sobie Candy camerę i zaczął sobie strzelać sweetki i to jeszcze podniósł sobie specjalnie koszulkę, żeby było widać jego mięśnie. - No nie! Tylko nie w galerię! - zaczęłam wrzeszczeć i próbowałam zabrać mu telefon, ale na próżno.
- A co? Masz tam swoje nagie zdjęcia? Z chęcią pooglądam. - zaczął się śmiać.
- Nie mam. Głupi jesteś. - skwitowałam i tak się wierciłam, że Chilijczyk sturlał się z kanapy, a ja za nim. Dalej próbowałam wyrwać mu telefon. Nawet nie zwróciłam uwagi, że na nim leżę.
- Teraz tą tapetę masz idealną. - wręczył mi telefon. - Ale jak zmienisz, to będzie kara. Pamiętaj Młoda. - zagroził mi i zaczął się śmiać.
- Grozisz mi? - zaczęłam się śmiać.
- Być może. - uśmiechnął się szeroko.
- Ty mi możesz. - prychnęłam.
- Mógłbym tak z Tobą leżeć, ale na łóżku. - zaśmiał się.
- Co się tutaj dzieje? - stanął koło kanapy zdezorientowany Lukas.
- O Sanchez już działa. - zaczął śmiać się Jego kolega. A ja momentalnie się podniosłam.
- Mówiłem Ci, żebyś ze mnie zeszła. - powiedział do mnie Alexis z tym swoim cwaniackim uśmieszkiem.
- Gdybyś nie zabrał mi telefonu nic by nie było. Ty deklu. - odgryzłam się.
- Nie denerwuj się tak. Złość piękności szkodzi. A taką piękność szkoda psuć. - nie wiem co on chciał tym osiągnąć.
- Daruj sobie. - spojrzałam na Niego jakbym go chciała zabić.
- No to ja widzę, że wy się już poznaliście. - zaczął śmiać się Poldi.
- Oj Łukasz to nie jest śmieszne. - zwróciłam się do Niego.
- Poznaj Santiego. - wskazał na swojego kolegę.
- Santi Cazorla jestem. - podał mi rękę.
- A ja Klaudia. - uśmiechnęłam się do Niego i uściskałam dłoń. - Łukasz spać mi się chce. Ja już będę szła. - powiedziałam.
- No dobra. - powiedzieli jednym głosem.
- Telefonu zapomniałaś! - krzyknął Alexis.
- Ach tak. - wróciłam się. - Dzięki. - zabrałam mu ten telefon i poszłam na górę. Co za pokręcony dzień. Odblokowałam telefon i weszłam w galerię. Obejrzałam wszystkie zdjęcia jakie sobie zrobił. "Co za debil." Powiedziałam sobie w myślach. "Przestań idiotko przecież i tak za nim szalejesz" powiedziała moja podświadomość. Zabrałam swoją piżamę, ręcznik, bieliznę i poszłam wziąć prysznic. Po tym dość emocjonującym dniu musiałam wziąć zimny prysznic. Do tej pory nie mogę w to uwierzyć. Alexis Sanchez u mnie w domu. Umyłam się porządnie po czym przebrałam w nową bieliznę i piżamkę. Powiesiłam ręczniki na grzejnik i wyszłam z łazienki. Kiedy chciałam wejść do pokoju zatrzymał mnie Łukasz.
- Klaudia, mogę na chwilę do Ciebie wejść? - zapytał.
- Jasne. - wpuściłam go i usiadł na łóżku.
- Chyba spodobałaś się Alexisowi. - oznajmił, a ja popatrzyłam na Niego jak na wariata.
- Mogę sobie o tym pomarzyć. - zaczęłam się śmiać.
- Już nie musisz. - uśmiechnął się do mnie.
- Bardzo śmieszne. - powiedziałam poważnym głosem.
- Ja tam nie mam nic przeciwko, jakbyście tam byli razem, ale nie wiem co na to powie twoja mama. - odparł.
- Przecież On mnie nawet nie zna. Nie zapędzaj się tak. - zaczęłam się śmiać. - A teraz do widzenia idę spać. - wypędziłam go z pokoju.
- Jutro rano pobudka. - zaśmiał się. - Dobranoc. - dodał i wyszedł. Co za czubek. Bo inaczej nie da się go nazwać. Położyłam się na łóżku i zakryłam dosłownie cała kołdrą i zasnęłam.
[Alexis]
Kiedy Klaudia sobie poszła Lukas od razu zaczął mnie wypytywać co tutaj zaszło. Przecież nie powiem mu, że mi się podoba, bo mnie wyśmieje. Wyjaśniłem mu, że jest bardzo zabawna i chciał się trochę powygłupiać. Chyba uwierzył. Pożegnałem się z nim i wraz z Santim wróciliśmy do swoich domów. Muszę się z Nią jakoś umówić. Postaram się wziąć jutro od Niej numer. Ja już znajdę na to sposób..

niedziela, 29 listopada 2015

💖Prolog💖

- Mamo, czy Ty na prawdę puścisz mnie do Lukasa? Nie żartujesz sobie ze mnie? - chciałam się upewnić.
- Ależ oczywiście, że tak. Tydzień temu Lukas przyleciał i o tym porozmawialiśmy. Skończyłaś szesnaście lat, więc nie jesteś już takim dzieckiem. Zresztą tuż obok mieszka, nasz Aaron, więc w każdej chwili możesz się do Niego wprowadzić. Za miesiąc do was wpadnę, bo będę mieć urlop. - oznajmiła.
- Dobrze mamo. - przytuliłam ją. Jeju jak ja się cieszę. Nareszcie zwiedzę trochę świata. Weszłam sobie na twittera i zobaczyłam post Lukasa "@AlexisSanchez welcome to Arsenal". Nie miałam internetu kilka dni i już o tym się dowiaduje. Było mi trochę smutno, że opuszcza Barcelonę. No ale cóż, nic nie poradzę. Coś czuję, że czeka mnie przygoda w Londynie, mam nadzieję, że wspaniała..