- Pami臋taj, 偶e masz do mnie zadzwoni膰, jak wyl膮dujesz, bo b臋d臋 si臋 martwi膰. Tata i siostra r贸wnie偶. Kazali Ci przekaza膰, 偶e chyba razem ze mn膮 tam wpadn膮. - oznajmi艂a i przytula艂a si臋 do mnie.
- Ojej jak super! - odwzajemni艂am jej u艣cisk.
- Masz zadzwoni膰. - powt贸rzy艂a. - B臋d臋 t臋skni膰. - doda艂a.
- Dobrze zadzwoni臋. Te偶 b臋d臋 t臋skni膰. - powiedzia艂am i posz艂am zda膰 baga偶. Nast臋pnie czeka艂o mnie najgorsze.. Odprawa i lot. Spokojnie przesz艂am przez odpraw臋 i m艂oda kobieta zaprowadzi艂a mnie do samolotu. Wesz艂am do Niego i zaj臋艂am miejsce przy oknie. Oczywi艣cie jakby inaczej, po艂膮czy艂am si臋 z Wi-fi w samolocie. Wesz艂am na Snapchata i poogl膮da艂am My story moich znajomych.
- Prosz臋 zapi膮膰 pasy. Za chwil臋 samolot startuje. - powiedzia艂a stewardessa. Wykona艂am to polecenie i za艂o偶y艂am specjalne s艂uchawki, 偶eby nie zatka艂o mi uszu. - Uwaga startujemy. - oznajmi艂a. I samolot wystartowa艂. Oczywi艣cie s艂uchawki nic nie da艂y i tak zatka艂o mi uszy. Zrobi艂am zdj臋cie na snapa z dopiskiem "Bye, bye Poland" i wstawi艂am na My story. W艂o偶y艂am sobie s艂uchawki w uszy i zasn臋艂am..
***
Obudzi艂am si臋 5 godzin p贸藕niej, przy l膮dowaniu. By艂a godzina 14;00.. Wysiad艂am z samolotu i posz艂am odebra膰 baga偶. I tak te偶 zrobi艂am. Z wielk膮 walizk膮 przesz艂am ca艂e lotnisko, a偶 do wyj艣cia. Mia艂 na mnie czeka膰 Lukas wi臋c, by艂am spokojna o to jak wr贸c臋 z tego lotniska. Wysz艂am przed budynek lotniska i na parkingu sta艂 oparty o mask臋 samochodu Lukas. Podesz艂am z walizk膮 do Niego i si臋 przywita艂am.
- Cze艣膰 Lukas. - przytuli艂am go mocno i da艂am buziaka w policzek.
- Cze艣膰, cze艣膰 Misia. - odwzajemni艂 m贸j u艣cisk.
- Wsiadaj. - wskaza艂 na samoch贸d i tak te偶 zrobi艂am. - Wiesz co, mam dla Ciebie dobr膮 wiadomo艣膰. - zacz膮艂 klaska膰 kiedy zaj膮艂 miejsce kierowcy.
- Jak膮? - zapyta艂am zaciekawiona.
- A wi臋c, Alexis Sanchez w Arsenalu! - wrzasn膮艂 w samochodzie.
- Wiem.. - powiedzia艂am ciszej.
- Og贸lnie, to mog臋 Ci臋 zabra膰 na trening jutro i poznasz ch艂opak贸w. - powiedzia艂 z u艣miechem.
- Okej. - powiedzia艂am z entuzjazmem i reszt臋 drogi przegadali艣my o Polsce.
Po oko艂o godzinie dojechali艣my do domu. Lukas zabra艂 moje baga偶e i weszli艣my do domu.
- By艂 mniejszy jak go pami臋tam. - za艣mia艂am si臋.
- Wiesz, wiele si臋 zmieni艂o od tamtego czasu. - odpowiedzia艂 mi. - Chod藕 poka偶臋 Ci pok贸j. - zaprowadzi艂 mnie na g贸r臋.
- Jest 艣liczny! - krzykn臋艂am i rzuci艂am si臋 mu na szyj臋. Sta艂o w nim wielkie 艂贸偶ko i ogromna szafa. 艢ciany by艂y b艂臋kitne. Nawet by艂 balkon.
- Rozpakuj swoje rzeczy i przyjd藕 na d贸艂. - powiedzia艂 i zszed艂, a ja zaj臋艂am si臋 rozpakowywaniem moich rzeczy.
[ALEXIS]
Poldi do mnie zadzwoni艂, 偶ebym wpad艂. Wi臋c, co b臋d臋 siedzia艂 w domu, jak mog臋 si臋 z nim po艣mia膰. Wi臋c do Niego poszed艂em. Mieszka艂em kilka dom贸w za nim, wi臋c zaj臋艂o mi to do艣膰 ma艂o czasu. Zadzwoni艂em dzwonkiem i otworzy艂.
- Siema stary. - przywita艂 si臋 ze mn膮.
- Siema. - odpowiedzia艂em mu.
- Wchod藕 i usi膮d藕 sobie. - wskaza艂 na kanap臋. I tak te偶 zrobi艂em. - Wiesz co, s艂uchaj. - powiedzia艂.
- No s艂ucham Ci臋. - odpar艂em.
- A wi臋c, mam go艣cia u siebie w domu. Kiedy艣 mia艂a bzika na Twoim punkcie, ale chyba ju偶 jej przesz艂o. - za艣mia艂 si臋.
- Hah, no spoko, spoko. - odpowiedzia艂em.
- Zaraz wracam. - powiedzia艂 i wyszed艂 gdzie艣. Od dw贸ch tygodni jestem w Londynie i najbardziej zgra艂em si臋 z Lukasem. W dodatku dziewczyna mnie zdradzi艂a. Ten wyjazd by艂 jednym wielkim niewypa艂em.. A m贸wi艂 o tym swoim go艣ciu. Ciekawe jak Ona wygl膮da. Zacz膮艂em tak rozmy艣la膰. Ale zastanawia艂 mnie jeden fakt. Gdzie jest Lukas? Chcia艂o mi si臋 pi膰, wi臋c wsta艂em z kanapy i poszed艂em do kuchni. Na blacie nie by艂o 偶adnego napoju, wi臋c zajrza艂em do lod贸wki. Znajdowa艂a si臋 w Niej puszka coca - coli. Skoro nie ma nic innego, to wypij臋 to. Usiad艂em przy barku i pi艂em sobie col臋. Nagle do pomieszczenia, wesz艂a wysoka i m艂oda kr贸tkow艂osa dziewczyna o blond ko艅c贸wkach. Na g贸rze natomiast mia艂a br膮zowe w艂osy. Nie wiem jak nazywa si臋 ta fryzura. Nawet nie zauwa偶y艂a, 偶e tutaj siedz臋.
- Ty chamie wypi艂e艣 mi col臋! - chyba my艣la艂a, 偶e to Poldi.
- Przepraszam. - powiedzia艂em i odwr贸ci艂a si臋. By艂a bardzo 艂adna.
[Klaudia]
Sko艅czy艂am rozpakowywanie moich rzeczy do szafy. Kompletnie si臋 tam urz膮dzi艂am i zachcia艂o mi si臋 pi膰. Przypomnia艂o mi si臋, 偶e w lod贸wce zostawi艂am puszk臋 mojej coli. Po艣piesznie zesz艂am i uda艂am si臋 do kuchni. Pierwsze co zrobi艂am to zajrza艂am do lod贸wki. Oczywi艣cie mojej coli nigdzie nie by艂o. Pewnie Poldi mi wypi艂. Jestem tutaj raptem mo偶e z dwie godziny, a On ju偶 robi mi na z艂o艣膰.
- Ty chamie wypi艂e艣 mi col臋! - wrzasn臋艂am. By艂am na Niego w艣ciek艂a, bo tych Jego g艂upich napoi pi膰 nie b臋d臋.
- Przepraszam. - powiedzia艂 do艣膰 znajomy, a nawet bardzo znajomy g艂os. Zaraz, zaraz. Ja go kojarz臋. Momentalnie si臋 odwr贸ci艂am i zamar艂am. To by艂 ON. My艣la艂am, 偶e zaraz zemdlej臋. Nogi ju偶 mia艂am jak z waty. Opar艂am si臋 o lod贸wk臋 i nie mog艂am w to uwierzy膰. My艣la艂am, 偶e to jaki艣 sen.
- To Ty. - nie mog艂am nic innego powiedzie膰.
- No ja. We w艂asnej osobie. - za艣mia艂 si臋. - Przepraszam, 偶e wzi膮艂em bez pozwolenia Twoj膮 col臋. My艣la艂em, ze to Poldiego. - doda艂.
- Nic nie szkodzi. Napij臋 si臋 czego艣 innego. - powiedzia艂am.
- Mo偶e usi膮d藕 sobie, bo jeste艣 strasznie blada. - odpar艂 i z艂apa艂 mnie za rami臋 prowadz膮c na krzes艂o. - Dam Ci jakiej艣 wody. - doda艂 i nala艂 mi do szklanki, a potem poda艂.
- Dzi臋kuje. - wydusi艂am.
- Alexis jestem. - poda艂 mi d艂o艅 z u艣miechem.
- A ja Klaudia. - u艣cisn臋艂am Jego d艂o艅.
- Mi艂o mi Ci臋 pozna膰 Kludia. - jeszcze szerzej si臋 u艣miechn膮艂.
- Klaudia. - za艣mia艂am si臋.
- Klandia. - powiedzia艂. Nie umie wym贸wi膰 mojego imienia. Zacz臋艂am si臋 艣mia膰.
- Gdzie jest 艁ukasz? - zapyta艂am, kiedy si臋 ogarn臋艂am.
- Kto? - ach no tak Lukas, a nie 艁ukasz.
- Lukas. - poprawi艂am si臋.
- Nie wiem, powiedzia艂, 偶e zaraz wraca i do tej pory nie wr贸ci艂. - odpowiedzia艂 mi.
- Kurde. Ja za chwil臋 wracam. Id臋 po telefon. - oznajmi艂am i wysz艂am. Ledwo co wesz艂am po schodach, ale wesz艂am. Nie mog艂am w to uwierzy膰. Alexis Sanchez u mnie w domu. No w sumie nie u mnie, ale i tak to teraz po cz臋艣ci m贸j dom. Zabra艂am telefon i zesz艂am na d贸艂. Alexis siedzia艂 dalej przy barku i przegl膮da艂 co艣 w telefonie. - Ju偶 jestem. - oznajmi艂am i pomacha艂am. Jaka ja jestem g艂upia. Po co ja to zrobi艂am?
- Dobra. - u艣miechn膮艂 si臋.
- Chod藕my do salonu, bo nie chce mi si臋 na tych krzes艂ach siedzie膰. - powiedzia艂am i udali艣my si臋 do salonu. Usiad艂am na wielkim naro偶niku i po艂o偶y艂am swoje do艣膰 d艂ugie nogi na d艂u偶szej cz臋艣ci naro偶nika. Alexis popatrzy艂 na mnie i nie wiedzia艂 gdzie usi膮艣膰. - Siadaj, przecie偶 nie b臋dziesz tak sta艂. - za艣mia艂am si臋. Ten pos艂ucha艂 mnie i usiad艂 tak jakby za mn膮.- Jak ju偶 trzymasz w r臋ce ten telefon to zadzwo艅 do Niego. - powiedzia艂.
- Ach tak. - odblokowa艂am telefon i kompletnie zapomnia艂am, 偶e na ekranie g艂贸wnym mia艂am Alexisa i to bez koszulki praktycznie w samych bokserkach. Ale wtopa. By艂o mi troch臋 g艂upio.. Chwil臋 popatrzy艂am si臋 na to zdj臋cie i nie wiedzia艂am co zrobi膰. Da艂o si臋 zauwa偶y膰, 偶e on te偶 si臋 na nie patrzy.
- Ale masz fajn膮 tapet臋. - za艣mia艂 si臋, a ja zrobi艂am si臋 czerwona jak burak. Tak si臋 zawstydzi艂am jak nigdy. W pewnym momencie zabra艂 mi telefon i przygl膮da艂 si臋 temu zdj臋ciu. - Ale ja tutaj mia艂em lekko wyrobiony kaloryfer. Nie to co teraz. Chcesz zobaczy膰? - zwr贸ci艂 si臋 do mnie.
- Wol臋 nie, bo jeszcze tu zejd臋 na zawa艂. - powiedzia艂am kompletnie zawstydzona. W艂膮czy艂 sobie Candy camer臋 i zacz膮艂 sobie strzela膰 sweetki i to jeszcze podni贸s艂 sobie specjalnie koszulk臋, 偶eby by艂o wida膰 jego mi臋艣nie. - No nie! Tylko nie w galeri臋! - zacz臋艂am wrzeszcze膰 i pr贸bowa艂am zabra膰 mu telefon, ale na pr贸偶no.
- A co? Masz tam swoje nagie zdj臋cia? Z ch臋ci膮 poogl膮dam. - zacz膮艂 si臋 艣mia膰.
- Nie mam. G艂upi jeste艣. - skwitowa艂am i tak si臋 wierci艂am, 偶e Chilijczyk sturla艂 si臋 z kanapy, a ja za nim. Dalej pr贸bowa艂am wyrwa膰 mu telefon. Nawet nie zwr贸ci艂am uwagi, 偶e na nim le偶臋.
- Teraz t膮 tapet臋 masz idealn膮. - wr臋czy艂 mi telefon. - Ale jak zmienisz, to b臋dzie kara. Pami臋taj M艂oda. - zagrozi艂 mi i zacz膮艂 si臋 艣mia膰.
- Grozisz mi? - zacz臋艂am si臋 艣mia膰.
- By膰 mo偶e. - u艣miechn膮艂 si臋 szeroko.
- Ty mi mo偶esz. - prychn臋艂am.
- M贸g艂bym tak z Tob膮 le偶e膰, ale na 艂贸偶ku. - za艣mia艂 si臋.
- Co si臋 tutaj dzieje? - stan膮艂 ko艂o kanapy zdezorientowany Lukas.
- O Sanchez ju偶 dzia艂a. - zacz膮艂 艣mia膰 si臋 Jego kolega. A ja momentalnie si臋 podnios艂am.
- M贸wi艂em Ci, 偶eby艣 ze mnie zesz艂a. - powiedzia艂 do mnie Alexis z tym swoim cwaniackim u艣mieszkiem.
- Gdyby艣 nie zabra艂 mi telefonu nic by nie by艂o. Ty deklu. - odgryz艂am si臋.
- Nie denerwuj si臋 tak. Z艂o艣膰 pi臋kno艣ci szkodzi. A tak膮 pi臋kno艣膰 szkoda psu膰. - nie wiem co on chcia艂 tym osi膮gn膮膰.
- Daruj sobie. - spojrza艂am na Niego jakbym go chcia艂a zabi膰.
- No to ja widz臋, 偶e wy si臋 ju偶 poznali艣cie. - zacz膮艂 艣mia膰 si臋 Poldi.
- Oj 艁ukasz to nie jest 艣mieszne. - zwr贸ci艂am si臋 do Niego.
- Poznaj Santiego. - wskaza艂 na swojego koleg臋.
- Santi Cazorla jestem. - poda艂 mi r臋k臋.
- A ja Klaudia. - u艣miechn臋艂am si臋 do Niego i u艣ciska艂am d艂o艅. - 艁ukasz spa膰 mi si臋 chce. Ja ju偶 b臋d臋 sz艂a. - powiedzia艂am.
- No dobra. - powiedzieli jednym g艂osem.
- Telefonu zapomnia艂a艣! - krzykn膮艂 Alexis.
- Ach tak. - wr贸ci艂am si臋. - Dzi臋ki. - zabra艂am mu ten telefon i posz艂am na g贸r臋. Co za pokr臋cony dzie艅. Odblokowa艂am telefon i wesz艂am w galeri臋. Obejrza艂am wszystkie zdj臋cia jakie sobie zrobi艂. "Co za debil." Powiedzia艂am sobie w my艣lach. "Przesta艅 idiotko przecie偶 i tak za nim szalejesz" powiedzia艂a moja pod艣wiadomo艣膰. Zabra艂am swoj膮 pi偶am臋, r臋cznik, bielizn臋 i posz艂am wzi膮膰 prysznic. Po tym do艣膰 emocjonuj膮cym dniu musia艂am wzi膮膰 zimny prysznic. Do tej pory nie mog臋 w to uwierzy膰. Alexis Sanchez u mnie w domu. Umy艂am si臋 porz膮dnie po czym przebra艂am w now膮 bielizn臋 i pi偶amk臋. Powiesi艂am r臋czniki na grzejnik i wysz艂am z 艂azienki. Kiedy chcia艂am wej艣膰 do pokoju zatrzyma艂 mnie 艁ukasz.
- Klaudia, mog臋 na chwil臋 do Ciebie wej艣膰? - zapyta艂.
- Jasne. - wpu艣ci艂am go i usiad艂 na 艂贸偶ku.
- Chyba spodoba艂a艣 si臋 Alexisowi. - oznajmi艂, a ja popatrzy艂am na Niego jak na wariata.
- Mog臋 sobie o tym pomarzy膰. - zacz臋艂am si臋 艣mia膰.
- Ju偶 nie musisz. - u艣miechn膮艂 si臋 do mnie.
- Bardzo 艣mieszne. - powiedzia艂am powa偶nym g艂osem.
- Ja tam nie mam nic przeciwko, jakby艣cie tam byli razem, ale nie wiem co na to powie twoja mama. - odpar艂.
- Przecie偶 On mnie nawet nie zna. Nie zap臋dzaj si臋 tak. - zacz臋艂am si臋 艣mia膰. - A teraz do widzenia id臋 spa膰. - wyp臋dzi艂am go z pokoju.
- Jutro rano pobudka. - za艣mia艂 si臋. - Dobranoc. - doda艂 i wyszed艂. Co za czubek. Bo inaczej nie da si臋 go nazwa膰. Po艂o偶y艂am si臋 na 艂贸偶ku i zakry艂am dos艂ownie ca艂a ko艂dr膮 i zasn臋艂am.
[Alexis]
Kiedy Klaudia sobie posz艂a Lukas od razu zacz膮艂 mnie wypytywa膰 co tutaj zasz艂o. Przecie偶 nie powiem mu, 偶e mi si臋 podoba, bo mnie wy艣mieje. Wyja艣ni艂em mu, 偶e jest bardzo zabawna i chcia艂 si臋 troch臋 powyg艂upia膰. Chyba uwierzy艂. Po偶egna艂em si臋 z nim i wraz z Santim wr贸cili艣my do swoich dom贸w. Musz臋 si臋 z Ni膮 jako艣 um贸wi膰. Postaram si臋 wzi膮膰 jutro od Niej numer. Ja ju偶 znajd臋 na to spos贸b..
Brak komentarzy:
Prze艣lij komentarz